Link :: 12.09.2005 :: 00:23
Śledziłam każdy ruch. Bałam się. Tak po prostu. Jak mała dziewczynka przed pierwszym dniem w szkole. Jak? Nie. Ja nią byłam. Byłam małą bezbronną dziewczynką. Tylko Ty tego nie zauważałeś. Kpiłeś ze mnie i z moich lęków.
Czasem też tak chciałam. Wyśmiać samą siebie, spojrzeć się jak na idiotkę i iść dalej. Ale nie potrafiłam. Nie potrafiłam dawać sobie ciosów prosto w serce, a potem odchodzić.
Zazdrościłam Ci momentami tej lekkości. Teraz chyba już rozumiem, dlaczego to robiłeś. Zwykły strach. Bałeś się jeszcze bardziej niż ja. Przecież to Ty jesteś facet, Ty nie możesz się bać. I "nie bałeś". Pokazywałeś mi jaki jesteś odważny. Pokonywałeś przeszkody niczym heros. Tylko nie zauważyłeś jednego - że mi to nie imponowało, mnie to oddalało jeszcze bardziej.
A teraz? Teraz siedzę tu sama. Patrzę w pustą przestrzeń i wspominam. Wspominam całego Ciebie. Każde Twoje potknięcie i każde ukoronowanie laurami. I wiesz co? Tęsknie, chociaż nie mam pewności za czym. Raniłeś mnie. W zimny i perfidny sposób. Choć nie chciałeś. Wiem, miałeś dobre serce. Tyle, że Tobie się wydawało, że zbyt dobre. Raniłeś...
Siedzę i wspominam. Płaczę i na łzach buduję historię. A co z Tobą? Gdybym to ja wiedziała...
Zastanawiam się, kiedyśmy się poznali. Jak dawno to było? Na pewno pamiętasz ten dzień, ale nigdy byś się do tego nie przyznał. Ja pamiętam kiepsko. Chciałabym, abyś uzupełnił tą historię. Może innym razem.
Zatem, wszystko się zaczęło, gdy bałam się tak jak dzisiaj. Tylko Ty wtedy zauważyłeś mój strach ...
Komentuj (2)


***

2010
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień


Wyślij wiadomość